Internetowe
opisy głoszą, że to sernik łatwy i szybki w wykonaniu. Co do
łatwości – ok, nie przeraża skomplikowaniem czynności, choć
parę punktów ryzykownych dla niewprawionego cukiernika się
pojawia. Co do
szybkości wykonania – no chyba że w tym sensie, że od pewnego
etapu trzeba naprawdę sprawnie, szybko, rozpuszczać i łączyć co
trzeba. Bo poza tym, nie łudźmy się, chwilę czasu, od wejścia do
kuchni do włożenia gotowego sernika do lodówki, wykonanie tego
ciasta jednak zajmie. Cóż, czas jest względny, widocznie moje
rozumienie określenia „szybkie do wykonania” jest zbyt
wyśrubowane. No chyba że dla Kali – hinduskiej bogini o wielu
rękach. Bo ja, po przeczytaniu entuzjastycznych opisów, w trakcie przygotowywania tego ciasta żałowałam,
że mam tylko dwie ręce. No chyba że wyjątkowo tego dnia obie
jakby lewe. Nadto – mimo, że w trakcie przygotowywania masy tężeją dość
szybko, to jednak nie na tyle, żeby zaraz po zrobieniu tego
ciasta wyłożyć je na stół – konieczne jest schłodzenie przez
kilka godzin w lodówce. Lepiej się za niego nie
zabierać, gdy goście są w drodze… Jest szansa, że będziecie
mogli się nim delektować dopiero po ich wyjściu.
Ale! Żeby nie było – jak już wiesz, co
może Cię czekać – warto! Smakuje fajnie, czekoladowo, nieprzesadnie słodko. Ja na pewno dam
jeszcze temu sernikowi niejedną szansę. Podane składniki wystarczą na 2 okrągłe formy o średnicy 16 cm lub niedużą keksówkę. Korzystałam z przepisu na stronie www.domowe-wypieki.pl.